Okiem doświadczonego

Są szanse na odbudowę skoków

Stanisław Zapart jest jednym z najbardziej doświadczonych trenerów, związanym z małopolską lekkoatletykę. Szkoli sportowców już 53 lata.
Pochodzi z Górnego Śląska, w technikum i internacie w Bytomiu zetknął się z przyszłymi piłkarzami bytomskiej Polonii Henrykiem Apostelem, Janem Banasiem, Zygmuntem Anczokiem. Sam uprawiał lekkoatletykę, trenował sprinty, nieraz obok dwukrotnego mistrza olimpijskiego w trójskoku Józefa Schmidta. Stanisław Zapart studiował od 1963 roku na WSWF w Krakowie, z tym miastem związał się na stałe. Był trenerem w Hutniku i do dziś w AZS AWF. Wychował kilka pokoleń zawodników, mistrzów kraju, reprezentantów, także kolejnych szkoleniowców, specjalizuje się w skokach.

- Jakie są różnice między „królową sportu” 50 lat temu, gdy triumfy na arenie międzynarodowej odnosił nasz Wunderteam, a chwilą obecną?

 

Czytaj więcej: Okiem doświadczonego

Gorąco niczym w Doha

Kraków i Ad-Dauhę dzieli bardzo wiele – kultura, budownictwo, wysokość nad poziomem morza; można by tak wyliczać jeszcze długo. Wydaje się jednak, że różnicą podstawową jest klimat, a miniona sobota była tego najlepszym przykładem. U nas było przyjemne 20 stopni powyżej zera, a tam temperatura odczuwalna dochodziła do plus 46 stopni, i to nie w skali Fahrenheita, lecz podobnie jak u nas Celsjusza.

Stolicę Małopolski i stolicę Kataru w 28. dniu września 2019 roku coś jednak łączyło – i tu, i tam odbywały się w tym samym czasie zawody lekkoatletyczne, w obu przypadkach rangi mistrzowskiej. I choć oczywiście ważkość krakowskiego czempionatu była zdecydowanie niższa od rywalizacji o tytuły mistrzów naszego globu, to nie oznaczało to wcale, że poziom emocji był w podwawelskim grodzie mniejszy niż na Półwyspie Arabskim. Ba, w wielu przypadkach był on na znacznie wyższym pułapie, o spontaniczności nie wspominając.

378 – ta imponująca liczba mówi wszystko. Tyle dziewcząt i chłopców zgłosiło się do uczestnictwa w Mistrzostwach Województwa Małopolskiego Dzieci, które odbyły się na stadionie krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego. A ponieważ spora część naszego narybku startowała nie tylko w jednej konkurencji, tzw. osobostarty zamknęły się liczbą 712.

Tłoczno więc było na bieżni, skoczniach i rzutniach. Powie ktoś: No dobrze. Ilość ilością, ale czy w ślad za tym podążała jakość?

Czytaj więcej: Gorąco niczym w Doha

5 medali Małopolan

W Radomiu odbyły się 95. mistrzostwa Polski, które były ważnym sprawdzianem przed mistrzostwami świata w Doha (od 28 września).

Małopolanie wywalczyli 5 medali, mniej niż rok temu w MP w Lublinie (8). W finale 100 m ppł Klaudia Siciarz (AZS AWF Kraków) 12,85 nieznacznie uległa Karolinie Kołeczek (AZS UMCS Lublin) 12,82 , rok temu kolejność na mecie w Lublinie była odwrotna. Forma obu płotkarek cieszy w perspektywie światowego czempionatu. Kołeczek stanęła na najwyższym podium MP już po raz 6. W innych występach Małopolan - po srebro sięgnęła w trójskoku Gaja Wota (Wawel Kraków) 12,97. Brąz wywalczyli - w chodzie na 5000 m Antonina Lorek (AZS AWF Kraków) 25.41,39, na 1500 m Katarzyna Broniatowska (AZS AWF Kraków) 4.17,61 oraz Mateusz Różański (AZS PWSZ Tarnów) w dal 7,70.

Z zainteresowaniem czekano na występ świeżo upieczonego rekordzisty Polski na 1500 m Marcina Lewandowskiego. Zawodnik Zawiszy Bydgoszcz biegał bowiem w sobotę w Paryżu i choć w zawodach Diamentowej Ligi był na 1500 m dziesiąty, jednak czasem 3.31,95 pobił swój rekord kraju aż o 2,09 s. Na drugi dzień wstał o 4 rano i zjawił się w Radomiu, tu mimo zmęczenia został mistrzem Polski, choć tempo biegu odbiegało od paryskiego, miał 3,57,60.

Czytaj więcej: 5 medali Małopolan

Zespołowa lekka atletyka

Lekka atletyka to sport wybitnie indywidualny. Tutaj każdy jest odpowiedzialny sam za siebie, a decyzje podejmowane na bieżni, skoczni czy rzutni mają wpływ tylko i wyłącznie na sytuację danej zawodniczki czy zawodnika. Jest jednak taki segment królowej sportu, w którym cztery osoby muszą być zgrane, muszą liczyć jedna na drugą, muszą stanowić zespół. Tym segmentem są sztafety.

Czytaj więcej: Zespołowa lekka atletyka

Rekordy, rekordy, rekordy

Piękna, słoneczna pogoda, rekordowe wyniki, optymizm tryskający na prawo i lewo – tak było przez dwa dni w Krakowie podczas Mistrzostw Polski w Wielobojach i Sztafetach. Na Stadionie Akademii Wychowania Fizycznego działo się naprawdę wiele, a emocje, jakie w paru konkurencjach zbudowały nam lekkoatletki i lekkoatleci, były najwyższej próby.

Królowe i królowie królowej sportu – tak zwykło się mawiać o wieloboistkach i wieloboistach. I wydaje się, że w tym określeniu nie ma cienia fałszu. Wszak uporanie się w ciągu dwóch dni z siedmioma konkurencjami lekkoatletycznymi w przypadku pań i dziesięcioma w odniesieniu do mężczyzn jest rzeczą dla przeciętnego śmiertelnika trudną do ogarnięcia. Oni jednak dają radę. Skaczą, rzucają, biegają i jest im z tym dobrze.

Krakowskie zawody miały wielu bohaterów. Chwała należy się tym, którzy byli na końcowych miejscach; także tym, którzy byli w środku stawki. Życie jednak ma to do siebie, że zawsze i wszędzie największą uwagę przykuwają zwycięzcy. A jeśli przy okazji dokonują jeszcze rzeczy wielkich.

Czytaj więcej: Rekordy, rekordy, rekordy

Mistrzostwa na stulecie

Kraków jest jak pryzmat, przez który pięknieje ojczyzna – tak pisał przed laty o podwawelskim grodzie wybitny polski fraszkopisarz Jan Izydor Sztaudynger. Czy z tym krótkim, lakonicznym określeniem można się nie zgodzić? Wydaje się, że nie można. No a skoro tak, skoro w domyśle dotyczy to wszystkich dziedzin życia, to w najbliższą sobotę i niedzielę Gród Kraka będzie dodawać splendoru polskiej lekkiej atletyce. Bo choć są tacy, którzy na osobno organizowane zawody wielobojowe nieco narzekają (a że są za długie, że się ciągną, że trudno się zorientować w sytuacji w trakcie danej konkurencji), to należy z pełną odpowiedzialnością podkreślić: wieloboje mają swój nieskrywany urok, a połączenie tych wszystkich, wydawałoby się, niemożliwych do pogodzenia konkurencji musi budzić szacunek. A jeśli dodać do tego rywalizację w sztafetach na dystansach, które rzadko można spotkać na mityngach, można być pewnym, że zbliżający się weekend będzie pod względem lekkoatletycznym, przynajmniej w Krakowie, bardzo atrakcyjny.

Czytaj więcej: Mistrzostwa na stulecie

Antyczne korzenie wieloboju i sztafet

Ashton Eaton, Roman Sebrle, Dan O’Brien, Daley Thompson – jeśli by spytać sympatyków lekkiej atletyki, jaką konkurencję reprezentują wymienieni zawodnicy, każdy z fanów odpowie bez namysłu: dziesięciobój. Wszelako gdyby powtórzyć to pytanie, ale na liście umieścić Lampisa, Teopomposa, Ksenofonta, Kallipposa czy Demetriosa, bezbłędnych odpowiedzi byłoby z pewnością znacznie mniej. Nie ma się temu co dziwić, wszak panowie ci żyli bardzo, bardzo dawno temu, w czasach antycznych. Ich ulubioną dyscypliną sportu był zaś pentatlon.

Czytaj więcej: Antyczne korzenie wieloboju i sztafet

Kraków zaprasza wieloboistów i sztafety

Na stadionie AWF w Krakowie w sobotę oraz niedzielę (8-9 czerwca) odbędą się mistrzostwa Polski w wielobojach i biegach sztafetowych.

 

Organizatorem – przy poparciu władz Krakowa - jest Małopolski Związek Lekkiej Atletyki, który ostatnio już dwukrotnie podejmował wieloboistów w ramach krajowego czempionatu. Po 2 latach najlepsi nasi specjalistki i specjaliści w 7-boju oraz 10-boju wracają do podwawelskiego grodu. Mistrzostwa odbędą się w kategoriach seniorskich i juniorskich. Wieloboje te mają długą historię, pierwszym mistrzem Polski został w 1923 roku… piłkarz Pogoni Lwów Wacław Kuchar. Inny piłkarz – Mieczysław Balcer z krakowskiej Wisły - został mistrzem kraju w 10-boju we Lwowie w 1931 roku. Jak mi mówił przed laty pan Mieczysław, aby wygrać te zawody w ostatniej konkurencji biegu na 1500 m musiał wyprzedzić najgroźniejszego rywala Jana Wieczorka z Wilna o 120 metry. Udało się! A zaraz po zakończeniu dwudniowych ciężkich zmagań lekkoatletycznych Balcer mimo zmęczenia przeniósł się na piłkarskie boisko i zdobył dla wiślaków zwycięskiego gola w meczu z Czarnymi. Potem żartowano, że wystąpił wtedy w jedenastoboju..

Czytaj więcej: Kraków zaprasza wieloboistów i sztafety

Zaproszenie do Krakowa na PZLA MP 2019

WIELOBOIŚCI I SZTAFETY ZAWŁADNĄ KRAKOWEM

Województwo małopolskie jest mocnym ośrodkiem polskiej lekkiej atletyki. Świadczą o tym sukcesy, które sportowcy z naszego regionu osiągają rokrocznie na arenach krajowych i zagranicznych. Siła małopolskiej królowej sportu tkwi jednak nie tylko w zdobywanych systematycznie medalach, ale także w organizowaniu imprez różnego szczebla, z zawodami międzynarodowymi włącznie. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że ubiegłego lata na stadionie Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie odbył się mecz międzypaństwowy do lat 23 z udziałem reprezentacji Czech, Słowenii, Węgier i Polski.

Kraków i okolice nie stronią także od zawodów rangi mistrzostw Polski. To przecież w stolicy Małopolski odbyły się w roku 2015 główne mistrzostwa naszego kraju, a w tym samym roku Wieliczka była gospodarzem krajowego czempionatu na 10000 m. Gród Kraka upodobały sobie także najlepsze w Polsce wieloboistki i najlepsi wieloboiści, którzy o najwyższe laury zmagali się tutaj w roku 2015 i 2017. A że systematyczność w każdej dziedzinie życia popłaca, po dwóch latach najwszechstronniejsi lekkoatleci w kraju nad Wisłą znów zawitają pod Wawel. Żeby zaś nie było im smutno, zjadą do Krakowa wraz ze specjalistami od biegów, którzy rywalizować będą w sztafetach. Tak więc 8 i 9 czerwca Kraków stanie się na dwa dni stolicą polskiej lekkiej atletyki.

Czytaj więcej: Zaproszenie do Krakowa na PZLA MP 2019

Medalowe otwarcie sezonu, czekamy na udane lato


W sobotni poranek słońce nad krakowskim niebem ewidentnie dawało do zrozumienia, że wiosna przełamała ostatnie zimowe zasieki; że czapki, rękawiczki, szaliki, które były nieodzowne jeszcze na początku tygodnia, mogą wreszcie wylądować w szafie; że czas ruszać po sukcesy, rekordy, zwycięstwa.
Ruszyli o jedenastej przed południem. Było ich trzysta dwadzieścioro siedmioro, a rywalizowali w kategoriach wiekowych do 12, 14 i 16 lat. Zadanie przed nimi postawione nie należało do najłatwiejszych. Stawiamy na wszechstronność – takie intencje przyświecały bowiem Małopolskiemu Związkowi Lekkiej Atletyki, który zorganizował 1. Otwarte Mistrzostwa Krakowa w Wielobojach. W związku z tym, aby zostać sklasyfikowanym, trzeba było wziąć udział w co najmniej dwóch mniej lub bardziej zróżnicowanych konkurencjach. Jednym szło lepiej, drugim ciut gorzej, wszelako żadnej zawodniczce i żadnemu zawodnikowi nie można było odmówić tego, co w sporcie jest najważniejsze – ambicji i chęci pokazania się z jak najlepszej strony. Dla wielu oznaczało to tylko, a może aż, ukończenie konkurencji, dla innych walkę o wygraną. Wśród tych drugich na wyróżnienie zasługują wyczyny Krzysztofa Korzeniowskiego z Wieliczanki, który dwa lata temu błyszczał w zawodach Nestle Cup, a teraz okazał się niedościgniony zarówno na 100 metrów jak i w skoku w dal, w obu tych konkurencjach ustanawiając, rzecz jasna, rekordy życiowe. Wydaje się, że ten filigranowy, trzynastoletni lekkoatleta już niebawem przebiegnie setkę poniżej 13 sekund, zaś w skoku w dal przekroczy 5 metrów.
Swój niebagatelny talent potwierdziła także Julia Przybyś, która po raz pierwszy w karierze pchnęła kulę poza granicę trzynastu metrów (13,18), a w rzucie dyskiem także poprawiła swoją życiówkę, uzyskując 40 metrów i 20 centymetrów.
Tych „pierwszych razów” było w sobotę co niemiara, głównie, choć nie tylko, w odniesieniu do nagminnie poprawianych rekordów życiowych. Było tak chociażby w przypadku młodego sprintera ze Stryszawy Jakuba Pietrusy. W trakcie 11. Małopolskiego Memoriału Trenerów, który rozpoczął się tuż po zakończeniu zawodów wielobojowych, przebiegł on 100 metrów w 10,82 sek., poprawiając rekord życiowy aż o 21 setnych sekundy. Daje mu to obecnie trzecie miejsce na tegorocznej liście krajowej w kategorii wiekowej do lat 18, z minimalną stratą do poprzedzających go zawodników.
Czy coś jeszcze wydarzyło się w sobotę na stadionie AWF-u w Krakowie po raz pierwszy? Co najmniej dwie rzeczy.
Biegowy talent z Krakowa Aleksandra Wsołek, która dotychczas preferowała dystanse płaskie, zadebiutowała na płotkach. Przed zawodami Ola bardzo przeżywała to nowe otwarcie, trochę się stresując, czy aby wszystko będzie dobrze, czy nie przytrafi się jakiś błąd techniczny, czy wytrzyma fizycznie. Obawy okazały się jednak płonne. To był bardzo dobry bieg w jej wykonaniu, a fakt, że na ostatnich metrach omal nie dogoniła znacznie bardziej doświadczonej Katarzyny Martyny pokazuje, że przyszłość na niskich płotkach może być dla niej bardzo, bardzo owocna.
Tak więc na 400 metrów przez płotki kobiet walka trwała do ostatnich metrów. Nie inaczej było w wielu innych konkurencjach, z dystansem 800 metrów pań na czele. Katarzyna Chryczyk prowadziła przez większą część trasy, jednak na ostatniej prostej, czająca się cały czas za jej plecami Marharyta Kachanava wyprzedziła ją i to ona jako pierwsza minęła linię mety. I choć taki rozwój wypadków nie jest na lekkoatletycznych arenach niczym szczególnym, to jednak bieg ten miał wyjątkowy charakter – miał on bowiem swoją patronkę. Czesława Mentlewicz, bo właśnie jej pamięci był poświęcony, z pewnością na takie wyróżnienie zasłużyła. Dlaczego? Cóż, frazesem byłoby napisać, że ze względu na ciężką pracę, której tytanem była przez całe życie. Wszak każdy z nas, aby dojść do czegoś w dowolnej dziedzinie, musi dawać z siebie wszystko. Czym w takim razie wyróżniała się pani Czesława? Otóż tym czymś był pozytywny, radosny stosunek do otaczającego świata. Trzeba popracować w polu? Nie ma problemu, wszak mała dziewczynka pochodząca ze wsi musi znać się na pracach gospodarczych. Trzeba przeskoczyć małą rzeczkę, która płynie tuż za domostwem? Cóż za kłopot. A że przy okazji można ponabijać się z tych, którzy nie mają takiej skoczności i zamoczą nieco odzież i obuwie... Trzeba przejść trzy kilometry w jedną stronę do szkoły? Z takimi pokładami energii to żadne wyzwanie.
W szkole była w sporcie numerem jeden. Nie dziwota więc, że rozpoczynając edukację na poziomie średnim, od razu spróbowała swych sił w naborze do klubu sportowego. Przebrnęła przez sito kwalifikacyjne i w ten sposób na całe swe sportowe życie związała się z Kłosem Olkusz. Zaczynała od sprintu i skoku w dal, jednak dość szybko okazało się, że lepiej czuje się na dystansach średnich. A że od biegów średnich już tylko krok do biegów długich…
Po raz pierwszy w historii polskiej la. odbył się bieg kobiet na dystansie 5 km. Zwyciężczyni tej konkurencji Czesława Mentlewicz (Kłos Olkusz) ustanowiła czasem 17.05.2 rekord Polski – tak krakowskie Tempo z dnia 6 września 1982 opisywało przebieg Mityngu Białej Gwiazdy, który odbył się na stadionie Wisły w Krakowie. I niech ktoś powie, że nie warto w życiu być pionierem. Wszak pierwszych rekordzistów pamięta się na zawsze.
Skoro były sprinty, były biegi średnie, były długodystansowe, to co jeszcze pozostało? Ekstremum ekstremów – 42 kilometry 195 metrów.
Już nigdy więcej – powiedziała Czesława Mentlewicz po pierwszym swym ukończonym maratonie. I był to jeden z nielicznych przypadków, kiedy nie dotrzymała słowa. Szybko stała się bowiem czołową maratonką w Polsce, cenioną także na świecie. No ale czyż można nie cenić kogoś, kto w Maratonie Nowojorskim zajmuje 12. miejsce? A taką właśnie lokatę zajęła pani Czesława w najsłynniejszym biegu na naszym globie w roku 1988.
Biegając, przemierzyła wszystkie kontynenty, stając na podium maratonów we Francji, Holandii, Nowej Zelandii, Maroku czy Izraelu. W kraju też zdobywała sporo medali, jednak na najwyższy stopień podium wdrapać się nie mogła. Jednakowoż wytrwałość zazwyczaj popłaca. W roku 1993 w Brzeszczach odbyły się mistrzostwa Polski w półmaratonie. Triumfatorka osiągnęła czas 1:21:14. A zwyciężczynią okazała się… Czesława Mentlewicz. Była pierwsza, była najlepsza, była mistrzynią.
I choć potem startowała jeszcze przez dziesięć lat, to od 1995 roku jej głównym zajęciem stała się praca z młodzieżą. Jej wychowankowie raz wygrywali, raz przegrywali. Jak to w życiu. Zawsze jednak z uprawiania królowej sportu czerpali, i czerpią nadal, satysfakcję, radość. Bo w sporcie o to przecież głównie chodzi.
DZ

Do Glasgow po dobry wynik

Rozmowa z Klaudią Siciarz, lekkoatletką AZS AWF Kraków

- Gratulacje za mistrzostwo Polski w hali w Toruniu w biegu na 60 metrów przez płotki oraz uzyskanie trzeciego w tym sezonie wyniku w Europie 7,95 s. To było zgodne z planem, czy jest element zaskoczenia?

- Zaskoczona nie byłam, bo w poprzednich startach kręciłam się koło granicy 8 sekund, więc z każdym biegiem była nadzieja, że pokonam tę barierę. Reakcję startową miałam dobrą, na dystansie wpadłam we właściwy rytm i stąd ten wynik oraz wygrana. To mój drugi tytuł mistrzowski w hali, poprzedni dwa lata temu też w Toruniu, kiedy zarazem ustanowiłam rekord świata do lat 20 wynikiem 8,00 s. Do tego roku to był mój rekord życiowy.

Czytaj więcej: Do Glasgow po dobry wynik

Siciarz i Szwarnóg ze złotem

Bardzo dobrze spisała się w pierwszym dniu 63. lekkoatletycznych halowych mistrzostw Polski w Toruniu Klaudia Siciarz z AZS AWF Kraków.

21-letnia zawodniczka sięgnęła w biegu na 60 m ppł po złoty medal. Uzyskała trzeci w tym roku wynik w Europie 7,95, to jej rekord życiowy w hali. Zdecydowanie pokonała największą swą konkurentkę w kraju Karolinę Kołeczek (AZS UMCS Lublin) 8,03. Krakowska płotkarka była już halową mistrzynią Polski dwa lata temu, wtedy ustanowiła rekord świata juniorek na tym dystansie. Dysponuje dobrymi warunkami fizycznymi, jest ambitna, mobilizują ją wielkie cele. - Cieszę się z przełamania bariery 8 sekund w tych płotkach – powiedziała Klaudia Siciarz. - Już w biegu eliminacyjnym miała obiecujący wynik 8,00, a w finale było jeszcze lepiej. Teraz z panią trener Ewa Ślusarczyk zajmiemy się przygotowaniami do halowych ME w Glasgow, już za dwa tygodnie. Zawsze stawiam sobie wysokie wymagania, więc liczę tam na udany występ.

Czytaj więcej: Siciarz i Szwarnóg ze złotem

Sezon na mecie. Troska o rozwój

Rozmowa z prezesem Małopolskiego Związku Lekkiej Atletyki Grzegorzem Sobczykiem

- Kolejny sezon lekkoatletyczny za nami. Czas na podsumowania. Jaki on był dla Małopolski?

- Przede wszystkim zacznę od smutnego pożegnania. W tym roku pożegnaliśmy Czesławę Mentlewicz, medalistkę mistrzostw Polskich w biegach długodystansowych. W czasie swojej bogatej kariery zdobyła liczne medale krajowe w biegach długich na stadionie, ulicy oraz w przełajach. Po zakończeniu kariery w dalszym ciągu była związana z swym klubem LKS Kłos Olkusz, w którym pracowała jako trenerka. Dała się poznać jako osoba radosna i przyjacielska. Czesława Mentlewicz (z domu Pacia, urodzona w 1956 r.) zdobywała medale mistrzostw Polski w latach 1983-1995 na wielu dystansach, od 1500 m do maratonu. Wielokrotnie stawała na podium MP, mając takie osiągnięcia: złoty medal – półmaraton (1993), srebrne medale – 10 000 m (1984) i 20 km (1984), brązowe medale – bieg przełajowy (1983), 5000 m (1984), 20 km (1989) i maraton (1990).

- Żegnamy wybitną zawodniczkę i trenerkę, licząc, że jej osiągnięcia będą kontynuować następcy. Jakie były główne akcenty w minionym sezonie małopolskiej „królowej sportu”?

Czytaj więcej: Sezon na mecie. Troska o rozwój

Małopolska „królowa” w blokach - IV

Chód: czasy teraz chude

W naszych rozważaniach o stanie posiadania i perspektywach rozwoju małopolskiej „królowej sportu” pora na chód sportowy.

Był czas - nie tak dawny – kiedy Kraków był potęgą w tych konkurencjach lekkoatletycznych. Koniec lat 90 XX wieku i początek naszego stulecia to złota era Roberta Korzeniowskiego. Zawodnik krakowskiego WKS Wawel aż czterokrotnie był mistrzem olimpijskim, 3 razy w chodzie na 50 km, raz na 20 km. Czterokrotny olimpijczyk, ponadto trzykrotnie był mistrzem świata na 50 km, a dwa razy mistrzem Europy na tym dystansie. Ustanowił rekord świata na 50 km, odniósł niezliczone triumfy w innych imprezach. Dwa razy był wybierany najlepszym sportowcem Polski, a 5-krotnie najlepszym Asem Małopolski. W tych czasach organizował w Krakowie zawody chodu „Na Rynek marsz!”, które przyciągały czołówkę światową oraz licznych kibiców.

Razem z nim startował Grzegorz Sudoł (AZS AWF Kraków), który po zakończeniu kariery przez Korzeniowskiego był najlepszym polskim chodziarzem. Trzy razy został olimpijczykiem. Specjalizował się na 50 km, został brązowym medalistą mistrzostw świata i wicemistrzem Europy.

Czytaj więcej: Małopolska „królowa” w blokach - IV

Starsi po trofea, młodsi po naukę - liczne okazje treningów w Krakowie

W rozegranych w Inowrocławiu drużynowych mistrzostwach Polski lekkoatleci AZS AWF Kraków zajęli 3. miejsce. Zwyciężył klub AZS UMCS Lublin.
Akademicy z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej zdobyli w zawodach 120 pkt, wyprzedzając AZS AWF Warszawa 112, krakowski AZS AWF 105, a w finałowej stawce uczestniczyło 8 drużyn, wyłonionych na podstawie zawodów w czerwcu, do których mógł się zgłosić każdy klub z kraju.
Po raz drugi finał Tamex Ekstraklasy Ligi Lekkoatletycznej odbył się według nowej formuły.

- Przez wiele lat zawody ligowe trwały cały dzień, rozgrywano maksimum konkurencji, jednak trwające nawet po 10 godzin zawody były w efekcie nużące dla widzów. Nowe kierownictwo PZLA postanowiło nadać rozgrywkom dynamiki – informuje członek zarządu związku Grzegorz Sobczyk z Krakowa. - Teraz w finale rozgrywa się tylko po 10 konkurencji kobiet i mężczyzn oraz sztafetę mieszaną 4x400 m, co pozwala zmieścić program zawodów w 3 godzinach. Widowisko staje się przystępne dla widzów, daje możliwość transmisji telewizyjnej, jest szansą przyciągnięcia do lekkoatletyki sponsorów. Kolejna nowość, punkty zawodnicy zdobywają za miejsce na mecie, a nie za uzyskany czas, skok czy rzut.

Rok temu w Jeleniej Górze krakowian nie było na podium, teraz sięgnęli po brąz. Najwięcej punktów dla AZS AWF przysporzyli zwycięzcy swych konkurencji: Michał Haratyk w kuli 21,21, Mateusz Różański w dal 7,34, Katarzyna Broniatowska na 1500 m 4.18,24 i Justyna Konior wzwyż 1,75. Dwa drugie miejsca wywalczyła Klaudia Siciarz – na 100 m 11,86 i na 100 m ppł 13,07. Tu uległa Karolinie Kołeczek, która w płotkach uzyskała najlepszy w tym roku wynik w Polsce 12,93.
Może zdziwić obecność w szeregach AZS AWF Kraków Michała Haratyka, który należy od niedawna do klubu Sprint Bielsko-Białas, czy Mateusza Różańskiego z AZS PWSZ Tarnów, Regulamin jednak zezwala, aby na finał ekstraklasy każdy klub mógł wypożyczyć nawet do 6 zawodników z innych barw. Twórcy nowej formuły chcieli uatrakcyjnić zawody finałowe obecnością jak największej liczby gwiazd „królowej sportu”.

- Sezon lekkoatletyki zbliża się do końca, ale nadal we wrześniu jesteśmy na stadionach - mówi prezes MZLA Grzegorz Sobczyk. - W najbliższą sobotę w Krakowie na stadionie AWF od godziny 11.30 odbędą się międzywojewódzkie mistrzostwa młodzików oraz mityng „I ty możesz zostać mistrzem”. Z kolei 15 września zawody młodzieżowe – mistrzostwa województwa dzieci i młodzików - urządzi Tarnów, a w ostatniej imprezie sezonu 30 bm, Memoriale dr. Aleksandra Moroza na obiekcie AWF, organizowanym przez Cracovię 1906, wystąpią seniorzy i juniorzy. To nie wszystko . Dla młodzieży, chętnej pójścia w ślady Siciarz czy Haratyka, organizowane są na stadionie AWF o 16.30 czwartki lekkoatletyczne. Kontynuujemy program „Lekkoatletyka dla każdego” , zajęcia dla wszystkich chętnych odbywają się w następujących lokalizacjach:

TRENER LDK! MSLA – KLASY IV-VI Agnieszka Płatek
DZIEŃ MIEJSCE [ dokładny adres] GODZINY
poniedziałek ZS-P nr 11 (Szkoła Podstawowa nr 24) przy ul. Aleksandry 17 13.30-14.30
wtorek ZS-P nr 11 (Szkoła Podstawowa nr 24) przy ul. Aleksandry 17 13.30-14.30
środa ZS-P nr 11 (Szkoła Podstawowa nr 24) przy ul. Aleksandry 17 13.30-14.30
TRENER LDK! MSLA – KLASY I-III Agnieszka Płatek
DZIEŃ MIEJSCE [ dokładny adres] GODZINY
wtorek ZS-P nr 11 (Szkoła Podstawowa nr 24) przy ul. Aleksandry 17 12.30-13.30
TRENER LDK! MSLA – KLASY IV-VI Barbara Siemieńska
DZIEŃ MIEJSCE [ dokładny adres] GODZINY
poniedziałek SP 158, ul. Strąkowa 3a 16.30-18.00
środa SP 158,ul. Strąkowa 3a 16.30-18.00
piątek SP 158, ul. Strąkowa 3a 15.40-17.10
TRENER LDK! MSLA – KLASY IV-VI Michał Muniak
DZIEŃ MIEJSCE [ dokładny adres] GODZINY
wtorek SP 91, os. Handlowe 4 16.30-17.30
środa SP 91, os. Handlowe 4 16.20-17.20
czwartek SP 91, os. Handlowe 4 16.30-17.30
TRENER LDK! MSLA – KLASA VIII Małgorzata Mędrecka
DZIEŃ MIEJSCE [ dokładny adres] GODZINY
poniedziałek SP 91 os. Handlowe 4 08.55-10.35
wtorek SP 91 os. Handlowe 4 10.45-12.25
środa SP 91 os. Handlowe 4 12.45-14.30
czwartek SP 91 os. Handlowe 4 07.05-08.45
piątek SP 91 os. Handlowe 4 10.45-12.25
TRENER LDK! MSLA Bogumiła SobczykMagdalena SudołMariusz PaśGrzegorz SobczykSzymon Dobaj
poniedziałek WKS Wawel ul. Podchorążych 3 30-084 Kraków 16.30-18.00
środa WKS Wawel ul. Podchorążych 3 30-084 Kraków 16.30-18.00
piątek WKS Wawel ul. Podchorążych 3 30-084 Kraków 16.30-18.00
TRENER LDK! MSLA Filip Muszyński
DZIEŃ MIEJSCE [ dokładny adres] GODZINY
Wtorek Międzyszkolny Ośrodek Sportowy Kraków Wschód, os. Szkolne 39 16.30-18.00
czwartek Międzyszkolny Ośrodek Sportowy Kraków Wschód, os. Szkolne 39 16.30-18.00
TRENER LDK! MSLA Małgorzata MędreckaBogusława FrączykDorota Kaduszkiewicz
DZIEŃ MIEJSCE [ dokładny adres] GODZINY
poniedziałek SP 91 os. Handlowe 4, 31-935 Kraków 16.30-18.00
środa SP 91 os. Handlowe 4, 31-935 Kraków 16.30-18.00
piątek SP 91 os. Handlowe 4, 31-935 Kraków 16.00-17.30

Szczegóły naszej akcji i imprez - na stronie internetowej Małopolskiego Związku Lekkiej Atletyki. Warto korzystać z tych okazji treningów, to doskonała rekreacja dla każdego, przy okazji dla wielu młodych może być pierwszym etapem w sportowej karierze. Zapraszamy!

Jan Otałęga

Krakowscy debiutanci w ME

W nadchodzących mistrzostwach Europy w lekkoatletyce (6-12 sierpnia) w Berlinie weźmie udział dwoje krakowian z AZS AWF: Klaudia Siciarz i Jakub Mordyl.

Polska wystawia 86-osobowy skład, najliczniejszy w historii ME. Krakowska para debiutuje w takiej imprezie. 20-letnia Klaudia Siciarz pobiegnie na 100 m przez płotki. W tym sezonie, pierwszym po okresie juniorskim, przebojem weszła do czołówki krajowej seniorek, jej wynik 12,94 jest najlepszy w Polsce. Podopieczna trener Ewy Ślusarczyk niedawno w Lublinie została mistrzynią Polski seniorek. Mimo młodego wieku zawodniczka wykazuje silną odporność psychiczną, na stadionach nie ma tremy. Jak twierdzi, przed biegiem nie stresuje się obecnością utytułowanych rywalek, tylko koncentruje na swoim biegu. Ma dobre warunki fizyczne, jest wysoka. Zabłysnęła jako juniorka halowym rekordem świata na 60 m ppł czasem 8,00, zdobyła brąz na ME juniorek na 100 m ppł. Obecnie jest studentką AWF w Krakowie, na zajęcia i treningi dojeżdża z rodzinnych Wawrzeńczyc.

Jakub Mordyl jest objawianiem tego sezonu w biegu na 400 m ppł. 22-letni podopieczny trenera Andrzeja Gizy pochodzi z Woli Rzędzińskiej, startował w barwach tarnowskiego MLUKS, teraz jako student Uniwersytetu Rolniczego broni klubu AZS AWF Kraków. Został wicemistrzem Polski, a czas 50,17 jest drugi w kraju w tym roku po Patryku Dobku (MKL Szczecin) 49,01. Krakowski biegacz dysponuje dobrymi warunkami fizycznymi. Jak mówi, wzrost, który pomaga w pokonywania płotków oraz wytrzymałość biegowa to jego atuty.

Jak spisze się na Stadionie Olimpijskim w Berlinie młody, krakowski duet płotkarski, przekonamy się niebawem. Z pewnością będzie to ich pierwszy, ważny krok w karierze, której celem są igrzyska olimpijskie w Tokio za dwa lata. Niestety, nie mogła ubiegać się o udział w ME biegaczka na 400 m ppł i sztafety 4x400 m, tegoroczna halowa wicemistrzyni świata w biegu rozstawnym Aleksandra Gaworska (AZS AWF), która podczas treningu doznała kontuzji kolana. Z Krakowa ubyli w tym roku nasi reprezentacji w Berlinie: kulomiot Michał Haratyk i chodziarz Rafał Sikora, są już przedstawicielami klubów spoza Małopolski.

Jan Otałęga

Małopolska „królowa” w blokach - III

Trzeba rzutom pomóc

Jaka jest kondycja małopolskiej „królowej sportu”, jakie jej perspektywy? W poprzednich odcinkach naszych rozważań zajmowaliśmy się biegami krótkimi, średnimi, długimi i płotkami. Teraz kolej na blok rzutów, czyli kuli, dysku, młota i oszczepu kobiet i mężczyzn.

Przed wieloma laty oszczep był mocną stroną sekcji lekkoatletycznej Cracovii, przed wojną Maria Malinowska była nawet rekordzistką świata w oszczepie, w odmianie rzutów oburącz. Po wojnie brylowała oszczepniczka Urszula Figwer (AZS Kraków), dwukrotna olimpijka i uczestniczka mistrzostw Europy. W ostatnich latach rozwinął się w AZS AWF Kraków talent kulomiota Michała Haratyka, wicemistrza Europy, ale który zimą z Krakowa wrócił już do Bielska-Białej. Wygląda, że jednak ma w podwawelskim grodzie następczynię, bo w pchnięciu kulą kobiet wielkie postępy uczyniła do niedawna juniorka Wawelu Kraków, podopieczna trenera Jana Michniaka Anna Niedbała, która zdobyła brązowy medal mistrzostw Europy juniorek.

Oto opinie dwóch doświadczonych szkoleniowców konkurencji rzutowych z WKS Wawel:

Czytaj więcej: Małopolska „królowa” w blokach - III

Udany początek sezonu

Rozmowa z Katarzyną Martyną, biegaczką WKS Wawel

- Startowała Pani w zwycięskim dla Polski czwórmeczu do lat 23 z Czechami, Słowenią i Węgrami na stadionie AWF w Krakowie, zajmując w biegu na 400 m ppł. trzecie miejsce…

- Z miejsca na mecie w gronie siedmiu rywalek jestem zadowolona, natomiast czas 59,89 mógł być lepszy. Jednak pogubiłam się między płotkami na wirażu.

- Jak ocenia Pani tegoroczny sezon?

- Jak dotąd, udany, ustanawiałem rekordy życiowe. W czerwcu we Wrocławiu uzyskałam na 400 m ppł 59,53, co było najlepszym w tym roku wynikiem w Polsce w kategorii do lat 23. Potem w Sieradzu miałam na 400 m wynik 54,61. Podczas mistrzostw Polski do lat 23 zdobyłam na płotkach srebrny medal. To cieszy, choć jest mały niedosyt, do złotego medalu, było blisko. Jeszcze poprawiałam swe rekordy na krótszych dystansach.

- Ma Pani dopiero 20 lat, w biegu płotkarskim czas 59,53 był lepszy w kraju od kilku starszych roczników, to rokuje dobre perspektywy. Dopiero na czwórmeczu w Krakowie Helena Dalke z OŚ AZS Poznań miała lepszy czas 59,49. Jednak w zimie były obawy, czy będzie Pani biegać w tym sezonie…

- Tak, miałam kłopoty ze ścięgnem achillesa. Bałam się o tegoroczny sezon. Dopiero w lutym zacząłem trenować, o startach w hali nie było mowy. Teraz ze zdrowiem jest lepiej.

- Uprawiała Pani głównie skok w dal, skąd zamiana konkurencji?

Czytaj więcej: Udany początek sezonu

Rekord młodego płotkarza

Rozmowa z Jakubem Mordylem, biegaczem AZS AWF Kraków

- Podczas meczu lekkoatletycznego w Krakowie Polska – Czechy – Słowenia – Węgry do lat 23 wygrał Pan bieg na 400 m przez płotki w bardzo dobrym czasie 50,17…

- Forma jest, pogoda była korzystna, słoneczna, z moim trenerem Andrzejem Gizą postanowiliśmy, że pobiegnę na maksa. W dodatku mamy w Krakowie szybką bieżnię, ten tartan sprzyja biegaczom. Pobiłem swój rekord życiowy o 0,57 s, to dużo, a co ważne uzyskałem minimum PZLA (50,40) na sierpniowe mistrzostwa Europy seniorów w Berlinie.

- Bieganie na maksa też wymaga pewnej sztuki…

- Tak, zacząłem spokojnie, kontrolowałem bieg, a na przedostatnim wirażu już prześcignąłem rywali. Tylko Czech Mueller jeszcze się trzymał, ale na ostatniej prostej szybko dałem radę.

- Wzrost, 194 cm, jest Pana dużym atutem!

- Jak najbardziej, łatwiej mi pokonywać płotki (śmiech). Dla niższych zawodników są większą przeszkodą. Tak więc warunki fizyczne mi sprzyjają. Nie tylko wzrost, moim atutem jest wytrzymałość na całym dystansie.

Czytaj więcej: Rekord młodego płotkarza

Na dystansie do Berlina

Rozmowa z Klaudią Siciarz, lekkoatletką AZS AWF Kraków

- Wygrała Pani bieg na 100 metrów przez płotki podczas mityngu w Bydgoszczy, pokonując groźne rywalki z Niemiec i Finlandii, jak i krajową rywalkę Karolinę Kołeczek. Czas 13,15 s jest nowym rekordem życiowym…
- Poprzedni mój rekord wynosił 13,27, był ustanowiony rok temu. Ten wynik w Bydgoszczy nawet mógł być lepszy, ale popełniłam błąd na pierwszym płotku, w dodatku wiatr nam nie pomagał. Ale i tak bardzo się cieszę. To był mój pierwszy występ w tym sezonie na płotkach. Jeszcze biegałam 100 metrów płaskie w akademickich mistrzostwach Polski, miałam czas 11,91. Płotki to jednak moja koronna konkurencja…

- Oczywiście, jako juniorka ustanowiła Pani halowy rekord świata na 60 m ppł!

- Teraz już jestem w grupie wiekowo starszej. W ostatnim sezonie halowym zrezygnowałam z biegania w hali. Najpilniejsze było wyleczenie się z dolegliwości, jeszcze w styczniu miałam badanie pleców. Okazało się wszystko w porządku, jestem pod opieką fizjoterapeutyczną Janusza Trytka i mogę myśleć o sezonie letnim. Trochę później zaczęłam treningi, ale wraz z moją panią trener Ewą Ślusarczyk pracujemy nad osiągnięciem formy. Występ w Bydgoszczy był dobrym prognostykiem.

- Jaki jest Pani główny cel sportowy w tym roku, Berlin?

Czytaj więcej: Na dystansie do Berlina

Medale w mistrzostwach AZS-ów

19-20 maja w Łodzi odbyły się mistrzostwa Polski klubów AZS w lekkoatletyce. Na podium nie brakło studentów – sportowców z Krakowa i Tarnowa.

W punktacji klubowej AZS AWF Kraków zajął drugie miejsce za OŚ AZS Poznań, a trzeci był AZS AWF Wrocław. W klasyfikacji uczelni krakowska AWF była również druga, najlepszy był AWF Wrocław, a brąz przypadł AWFiS Gdańsk.

Czytaj więcej: Medale w mistrzostwach AZS-ów

Powrót na prestiżowe zawody

Rozmowa z biegaczem Adamem Czerwińskim (UKS Lider Siercza)

- Podczas mityngu na stadionie AWF w Krakowie wygrał Pan bieg na 1000 metrów i ustanowił czasem 2.21,44 rekord życiowy. Chyba najbardziej zaskoczeni tym byli widzowie…

- Kto wie, może tak. Już kilka sezonów nie ścigam się na bieżniach stadionowych, więc zapewne nie spodziewano się tak dobrego mojego wyniku. Mnie ten wynik bardzo ucieszył, poprzedni swój rekord życiowy na 1000 metrów ustanowiłem bodaj osiem lat temu. Te zawody więc wykazały, że mogę być dobrej myśli przed sezonem.

- Przed kilku laty ścigał się z czołówką krajową na dystansach średnich i dłuższych, był w 2011 roku wicemistrzem Polski na 1500 metrów, ponadto dwa razy halowym mistrzem kraju na tym dystansie. Potem Adam Czerwiński zniknął, pokazał się dopiero w tym roku, najpierw wygrywając halowe mistrzostwa Polski na 3000 m, a teraz zasygnalizował wysoką formę w Krakowie…

Czytaj więcej: Powrót na prestiżowe zawody

Udany początek, a teraz nowe wyzwania

Rozmowa z prezesem Małopolskiego Związku Lekkiej Atletyki Grzegorzem Sobczykiem

- W jakich nastrojach pożegnaliśmy na dworze „królowej sportu” poprzedni rok?

- W dobrych, a dodam, że rok 2017 stanowił 95-lecie oficjalnej działalności lekkoatletyki na ziemi krakowskiej. Ten jubileusz uczciliśmy podsumowaniem naszych działań podczas odświętnej wieczornicy, zorganizowanej w Osieczanach. Miniony sezon sportowy należy ocenić pozytywnie. Aleksandra Gaworska (AZS AWF) zdobyła brąz w w sztafecie 4x400 m podczas MŚ, zdobywała 1. miejsce w sztafecie podczas Uniwersjady, także złoto w sztafecie w młodzieżowych ME. Michał Haratyk (AZS AWF) był piąty w kuli na MŚ. W sztafecie 4x400 m na młodzieżowych ME złoty krążek wywalczyła też Mariola Karaś (AZS AWF).Brązowe medale przywiozły z juniorskich ME Klaudia Siciarz (AZS AWF) na 100 m ppł oraz Anna Niedbała (Wawel) w kuli. Siciarz biła też rekordy halowe Europy i świata juniorek na 60 m ppł. To najważniejsze osiągnięcia, a miejsc w czołówce reprezentantów Małopolski było więcej.

- Początek nowego sezonu mamy za sobą, to były starty w halach…

 

Czytaj więcej: Udany początek, a teraz nowe wyzwania

Gaworska wicemistrzynią świata

W rozegranych w Birmingham 17. halowych mistrzostwach świata polscy lekkoatleci zdobyli 2 złote medale, 2 srebrne i 1 brązowy.

Na najwyższym podium po starcie na 800 m stanął Adam Kszczot. Wcześniej bez trudu wygrał eliminacje, a w finale pobiegł jak zwykle czujnie, a na 200 metrów przed końcem, jak powiedział, „poszła petarda”. Wygrał z czasem 1.47,47, nie przeszkodziło mu, że Amerykanin Drew Windle pociągnął go za koszulkę. Rywala zdyskwalifikowano, ale potem cofnięto karę. Kszczot jest niepokonany w tym sezonie w hali. Za zwycięstwo w MŚ zainkasował 40 tys. dolarów, z kolei za wygrany cykl biegów World Indoor Tour 20 tys. Te nagrody przeznaczy dla rodziny, złoty medal biegacz zadedykował urodzonemu jesienią synowi Ignasiowi. 8 lat temu w halowych MŚ w Doha Kszczot wywalczył brąz, 4 lata temu w Sopocie srebro, teraz – z regularnością czterolecia – uzupełnił swą kolekcję o krążek z najwartościowszego kruszcu. Jest zawodnikiem RKS Łódź, trenuje pod okiem Zbigniewa Króla z Krakowa, współpracuje z psychologiem sportowym Janem Blecharzem, profesorem AWF Kraków.

Sensacyjne złoto w sztafecie 4x400 m wywalczyli: Karol Zalewski, Rafał Omelko, Łukasz Krawczuk, Jakub Krzewina, bijąc halowy rekord świata 3.01,77. Były biegacz AZS AWF Kraków, obecnie w Śląsku Wrocław Krzewina na finiszu wyprzedził prowadzącą od początku sztafetę USA. Po 17 latach biało-czerwoni znów mają złoto w tej konkurencji.

Czytaj więcej: Gaworska wicemistrzynią świata

Czerwiński i Różański ze złotem

W Toruniu odbyły się 62. halowe mistrzostwa Polski w lekkoatletyce, które zarazem były końcowym sprawdzianem kadry przed halowymi MŚ w Birmingham (1-4 marca).

Na podium stawali też lekkoatleci z Małopolski. Mistrzem kraju na 3000 m został Adam Czerwiński (Wawel Kraków) z czasem 8.19,46. Złoto przypadło również Mateuszowi Różańskiemu (AZS PWSZ Tarnów), zwycięzcy w dal z rekordem życiowym 7,73.

Brązowy medal w pchnięciu kulą wynikiem 15,46 zdobyła Anna Niedbała z krakowskiego Wawelu. Wygrała Paulina Guba (AZS UMC Lublin), a jej rezultat 18,77 jest czwarty w tym roku w hali na świecie. Karolina Giza (Wieliczanka ) była trzecia na 1500 m 4.28,23, zwyciężyła Sofia Ennaoui (MKL Szczecin) 4.12,34. Następnie Giza była druga na 3000 m 9.29,51, wygrała Barbara Niewiedział (Korfantów) 9.23,94. Mariola Karaś, Joanna Banach, Mariusz Jurczyk i Jakub Mordyl (AZS AWF Kraków) wywalczyli srebro w nietypowej sztafecie miksta 4x400 m 3.28,52, ulegając o 1,32 s AZS AWF Warszawa.

Blisko medalu była na 400 m ubiegłoroczna medalistka MŚ seniorów i młodzieżowych ME w biegach sztafetowych, uznana przez „Dziennik Polski” sportowym odkryciem roku w Małopolsce Aleksandra Gaworska (AZS AWF Kraków). Na mecie była czwarta , a triumfowała Justyna Święty (AZS AWF Katowice) 52,11. - Medalu nie mam, ale nawiązałam walkę ze starszymi, doświadczonymi rywalkami, a wynik 52,63 jest moim rekordem życiowym, co mnie bardzo cieszy - powiedziała krakowianka. Jej trener Andrzej Giza dodał: - Czas Oli jest ósmy w historii polskiej la. Gaworska pojedzie do Birmingham, ma biegać tam w sztafecie.

Na tym samym dystansie u mężczyzn wysoką formę wykazał niedawny biegacz akademickiego klubu z Krakowa, obecnie w Śląsku Wrocław Jakub Krzewina. Wygrał z czwartym wynikiem w historii w hali polskiej l.a. 46,15. Były zawodnik AZS AWF Kraków, obecnie Sprintu Bielsko-Biała Michał Haratyk triumfował w pchnięciu kulą swym najlepszym tegorocznym wynikiem 21,47. Konrad Bukowiecki (AZS UWM Olsztyn), który kilka dni temu pobił rekord Polski (22,0), był drugi 20,60. Piotr Lisek (OSOT Szczecin) wykazał świetną dyspozycję o tyczce 5,83. Adam Kszczot (RKS Łódź) nie dał szans nikomu na 800 m 1.48,08.

Mistrzostwa krajowe w hali odbywają się w Toruniu od 2015 roku i przez cały ten okres sprint na 60 m wygrywa tam Remigiusz Olszewski (Zawisza Bydgoszcz), teraz czasem 6,69. Najszybszą Polką na 60 m okazała się Ewa Swoboda (AZS WF Katowice) 7,22.

(jot)

Talent znad Niemna w Krakowie

W klubie AZS AWF startuje biegaczka z Białorusi, 20-letnia Marharyta Kachanava. Studiuje na AWF w Krakowie, ubiega się o polskie obywatelstwo, marzy, by jak najprędzej uczestniczyć w wielkich międzynarodowych imprezach już w barwach biało-czerwonych.

- Jaka była Pani droga do Krakowa?

- Pochodzę z Grodna. Moja mama Irena jest polskiego pochodzenia, mówiła ze mną w domu po polsku, podobnie jak dziadkowie z jej strony. Mój ojciec Michaił natomiast przybył spod Smoleńska, mówił po rosyjsku, po poznaniu mamy przeszedł na katolicyzm, całą rodziną chodziliśmy do katolickiego kościoła. Ojciec już nie żyje. W domu pamiętano więc o związkach z Polską, kultywowano obyczaje, choćby bardzo uroczysta była wigilia…

Czytaj więcej: Talent znad Niemna w Krakowie

Po przerwie znów do elity

Rozmowa z Aleksandrą Gaworską, biegaczką AZS AWF Kraków

- Witamy znów na bieżni! To była u Pani najdłuższa przerwa w dotychczasowej biegowej karierze, w dodatku spowodowana przez pech!

- Ubiegły rok startów zaczęłam bardzo dobrze. Z koleżankami zdobyłyśmy w halowych mistrzostwach świata w Birmingham srebrny medal w sztafecie 4x400 m. Z wielkimi nadziejami więc oczekiwałam na sezon letni, ale w czerwcu, podczas treningu w Krakowie, doznałam kontuzji kolana. Musiałam przejść skomplikowaną operację, czas rehabilitacji był długi. Cały sezon na stadionie mi przepadł. Stopniowo wracałam do treningów, ale kolejny pech, uraz stopy wyłączył mnie już w tym roku, w maju i czerwcu, ze sportu. Nie poddałam się, walczyłam o zdrowie i możliwość trenowania. Wiele osób mnie wspierało, w tym trener klubowy z AZS AWF Kraków Andrzej Giza.

- Zobaczyliśmy Panią w sierpniu, na mistrzostwach Polski w Radomiu. Aleksandra Gaworska w debiucie po długiej przerwie była 6. na 400 metrów, to znaczy, że znów zameldowała się w czołówce krajowej…

Czytaj więcej: Po przerwie znów do elity

Srebro, brąz i na horyzoncie Tokio

Rozmowa z Klaudią Siciarz (AZS AWF Kraków), dwukrotną medalistką MME

- Gratulacje! W zakończonych w szwedzkim Gaevle młodzieżowych mistrzostwach Europy do lat 23 zdobyła Pani srebrny medal w biegu na 100 m przez płotki. Ponadto dorzuciła do skarbca polskiej ekipy brąz w sztafecie 4x100 m!

- Dziękuję. Jestem bardzo zadowolona. To największy sukces w mojej karierze. Jadąc do Szwecji wraz moją trenerką, panią Ewą Ślusarczyk, nie rozmawiałyśmy o jakimś konkretnym medalu. Głównie chciałam ustanowić rekordy życiowy na moim koronnym dystansie, co by świadczyło o mojej dobrej postawie. W mistrzostwach wygrałam najpierw biegi eliminacyjny i półfinałowy, w finale przybiegłam druga, z nowym swoim rekordem 12,82 s. To czas lepszy od poprzedniego z czerwca z Finlandii o pięć setnych sekundy. Tylko Białorusinka Elwira Herman była szybsza, niemniej już myślę, jak będzie z tą rywalką następnym razem (śmiech).

- Start w sztafecie też był wcześniej zaplanowany?

Czytaj więcej: Srebro, brąz i na horyzoncie Tokio

Plan to marsz do Tokio

Rozmowa z Antoniną Lorek, chodziarką AZS AWF Kraków

- Do tego doszło (dosłownie), że kobiety już walczą w chodzie sportowym na morderczym dystansie 50 km. Tak jak mężczyźni!

- Tak, nastąpiło równouprawnienie. Od dawna zawodniczki chodu domagały się wprowadzenia dla nich dystansu 50 km dla nich. Najdłużej mogły chodzić na 20 km, natomiast na dłuższej trasie tylko mężczyźni, co zostało traktowane przez kobiety jako dyskryminacja. W końcu mamy zgodę, zawodniczki ścigają się w chodzie na 50 km już drugi rok.

- I Pani ma już za sobą dwa takie starty…

Czytaj więcej: Plan to marsz do Tokio

15 medali małopolskich sztafet

Na stadionie Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie odbyły się mistrzostwa Polski w wielobojach oraz w sztafetach.

Organizatorem był Małopolski Związek Lekkiej Atletyki przy wsparciu władz Krakowa. W mistrzostwach startowały zespoły sztafetowe na różnych dystansach, ale bez sztafet olimpijskich seniorów (4x100 i 4x400 m), które odbędą się w ramach zwykłych MP 23-25 sierpnia w Radomiu. Złoty medal na krakowskim tartanie wywalczył w sztafecie mieszanej 4x400 m do lat 20 kwartet Wieliczanki: Aleksandra Rybka, Jakub Pietrzko, Renata Fic i Wiktor Babicz. Z kolei Emilia Skimina, Michał Janeczek, Nikola Nagięć i Adrian Marek z Wieliczanki wygrali w 4x600 m mix U16. Złoto przypadło też AZS AWF Kraków w składzie: Grzegorz Kunc, Paulina Górak, Katarzyna Chryczyk i Patryk Marmon w 4x800 m mix.

Czytaj więcej: 15 medali małopolskich sztafet

Monachijskie zaskoczenie

Polskie wieloboistki i wieloboiści mają na swym koncie wiele zdobyczy w międzynarodowych imprezach mistrzowskich. Biało-czerwoni stawali na podium zarówno w hali jak i na otwartym stadionie, byli czempionami Europy i świata, a w jednym przypadku dziesięcioboiście z kraju nad Wisłą dane było sięgnąć po medal olimpijski.

Był rok 1972. Letnie Igrzyska Olimpijskie odbywały się wówczas w Monachium, a Polska wystawiała na tę imprezę bardzo liczną ekipę. Dla niektórych trochę nieoczekiwanie znalazł się w niej dziesięcioboista Ryszard Katus. I nie chodziło o to, że Polacy nie liczyli się wówczas w tej konkurencji. Wręcz przeciwnie. W kraju żywiono nadzieję, że Ryszard Skowronek lub Tadeusz Janczenko mogą w stolicy Bawarii powalczyć o medal. W sukces Katusa raczej nie wierzono.

Czytaj więcej: Monachijskie zaskoczenie

„Królowa” zaprasza, oferta dla młodych

- Taka będzie przyszłość, jak młodzieży chowanie… Tę starą maksymę można zastosować i do sportu. Nie będzie postępu, nie będzie nowych mistrzów, jak zaniedbamy szkolenia młodych roczników.

Małopolski Związek Lekkiej Atletyki od lat prowadzi działania, które zmierzają do wprowadzenia „królowej sportu” pod strzechy, walczy o masowość. Stąd liczne imprezy i zajęcia adresowane do młodzieży szkolnej, która w ten sposób może trafić na boiska lekkoatletyczne.

Niedawno związek zorganizował 1. otwarte mistrzostwa Krakowa w wielobojach lekkoatletycznych, potem 14. otwarte mistrzostwa Krakowa młodzików, jak i 5. otwarte mistrzostwa miasta dzieci młodszych i starszych. To tylko część działań skierowanych do najmłodszych.

Czytaj więcej: „Królowa” zaprasza, oferta dla młodych

Emocje, emocje i lekki tusz dla ochłody

Różne są sposoby na świętowanie Międzynarodowego Dnia Dziecka. Można iść do kina, na lody, do parku zabaw, a można też wystartować w zawodach sportowych i swoje święto uczcić np. ustanowieniem rekordu życiowego. Ten drugi sposób ma uświetnienie swego święta zdecydowała się zrealizować kilkusetosobowa rzesza młodych lekkoatletów, która wystartowała w minioną sobotę w Otwartych Mistrzostwach Krakowa Dzieci i Młodzików w Lekkiej Atletyce. Wyglądało to naprawdę imponująco, a w wielu przypadkach wyniki uzyskane przez zawodniczki i zawodników okazały się jednymi z najlepszych w tym roku w Polsce.
Było tak w przypadku Stanisława Rasia (AZS AWF Kraków), który wygrał konkurs skoku w dal, uzyskując 5.23 m. Jest to aktualnie drugi wyniki w Polsce w kategorii wiekowej do lat 14.

Świetny rezultat odnotował także w biegu na 60 metrów do lat 12 Karol Marek (Tempo Kęty). Uzyskał on 8.99, co daje mu trzecie miejsce w kraju.

Czytaj więcej: Emocje, emocje i lekki tusz dla ochłody

Radośnie z nutką zadumy

W sobotni poranek słońce nad krakowskim niebem ewidentnie dawało do zrozumienia, że wiosna przełamała ostatnie zimowe zasieki; że czapki, rękawiczki, szaliki, które były nieodzowne jeszcze na początku tygodnia, mogą wreszcie wylądować w szafie; że czas ruszać po sukcesy, rekordy, zwycięstwa.

Ruszyli o jedenastej przed południem. Było ich trzysta dwadzieścioro siedmioro, a rywalizowali w kategoriach wiekowych do 12, 14 i 16 lat. Zadanie przed nimi postawione nie należało do najłatwiejszych. Stawiamy na wszechstronność – takie intencje przyświecały bowiem Małopolskiemu Związkowi Lekkiej Atletyki, który zorganizował 1. Otwarte Mistrzostwa Krakowa w Wielobojach. W związku z tym, aby zostać sklasyfikowanym, trzeba było wziąć udział w co najmniej dwóch mniej lub bardziej zróżnicowanych konkurencjach. Jednym szło lepiej, drugim ciut gorzej, wszelako żadnej zawodniczce i żadnemu zawodnikowi nie można było odmówić tego, co w sporcie jest najważniejsze – ambicji i chęci pokazania się z jak najlepszej strony. Dla wielu oznaczało to tylko, a może aż, ukończenie konkurencji, dla innych walkę o wygraną. Wśród tych drugich na wyróżnienie zasługują wyczyny Krzysztofa Korzeniowskiego z Wieliczanki, który dwa lata temu błyszczał w zawodach Nestle Cup, a teraz okazał się niedościgniony zarówno na 100 metrów jak i w skoku w dal, w obu tych konkurencjach ustanawiając, rzecz jasna, rekordy życiowe. Wydaje się, że ten filigranowy, trzynastoletni lekkoatleta już niebawem przebiegnie setkę poniżej 13 sekund, zaś w skoku w dal przekroczy 5 metrów.

Czytaj więcej: Radośnie z nutką zadumy

Triumf Polski w szkockiej hali

W Glasgow rozegrano 35. halowe mistrzostwa Europy w lekkoatletyce. Polska wywalczyła 7 medali (5 złotych - 2 srebrne) i zajęła pierwsze w klasyfikacji medalowej przed Wielką Brytanią (4-6-2) i Hiszpanią (3-2-1). Obroniliśmy to miejsce sprzed dwóch lat z HME w Belgradzie.

Na najwyższym podium w Szkocji stanęli: Ewa Swoboda zwyciężczyni biegu na 60 metrów, Michał Haratyk w kuli, Paweł Wojciechowski w tyczce, Marcin Lewandowski na 1500 m oraz sztafeta 4x400 m: Anna Kiełbasińska, Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik, Justyna Święty-Ersetic.

Srebro przypadło Piotrowi Liskowi w tyczce i Sofii Ennaoui na 1500 m.

Czytaj więcej: Triumf Polski w szkockiej hali

Trenuje, by wrócić

Rozmowa z Aleksandrą Gaworską, lekkoatletką AZS AWF Kraków

- W plebiscycie „Dziennika Polskiego” poprzednim razem wybrana Pani została odkryciem sportowym naszego regionu, teraz weszła już do elitarnej dziesiątki Asów Małopolski.

- Nie spodziewałam się wyróżnienia za ostatni rok. Sportowy sezon miałam krótki, dotknął mnie pech, kontuzja kolana wyłączyła z biegania na stadionach.

- Za to sezon halowy 2018 roku był świetny. Aleksandra Gaworska z koleżankami wywalczyła w halowych mistrzostwach świata, rozgrywanych w Birmingham, srebro w sztafecie 4x400 m!

Czytaj więcej: Trenuje, by wrócić

Małopolska „królowa” w blokach - V

Nadzieja w młodych

Doszliśmy do końca naszych rozważań o sytuacji „królowej sportu” w Małopolsce. Omawialiśmy poziom i perspektywy sprintów, biegów średnich, długich i płotkarskich, chodu, rzutów, nadszedł czas na blok skoków.

To skoki wzwyż, o tyczce, w dal i w trójskoku. Nieraz w krakowskich klubach błyszczały tu gwiazdy. Np. Maria Kusion-Bibro (Cracovia, AZS Kraków) była olimpijką w skoku w dal, mistrzynią Polski. W AZS Kraków startowała srebrna medalistka igrzysk i brązowa ME w skoku wzwyż Jarosława Jóźwiakowska-Bieda (AZS Kraków). Olimpijczykami byli tyczkarz Zbigniew Janiszewski (Olsza Kraków), skoczek wzwyż Piotr Sobotta (AZS Kraków), a Mirosław Włodarczyk (AZS Kraków) został medalistą halowych mistrzostw Europy w skoku wzwyż. W przyszłym roku czekają lekkoatletów mistrzostwa świata w stolicy Kataru Dosze, za dwa lata igrzyska olimpijskie w Tokio. Czy zobaczymy w nich skoczkinie, skoczków z Krakowa i naszego regionu?

Czytaj więcej: Małopolska „królowa” w blokach - V

Pół wieku ery tartanu

Mija właśnie pół wieku od 19. Igrzysk Olimpijskich w Meksyku (12–27 października 1968), które okazały się szczególne pod wieloma względami.

Pierwszy raz zorganizowano igrzyska w w Ameryce Łacińskiej. Olimpijski ogień rozszerzał się więc na kolejne kontynenty i na starcie w wyścigu do organizacji największej sportowej imprezy świata została tylko Afryka i to trwa do dziś (Antarktydy nie liczymy). Meksyk położony jest na wysokości aż 2200 metry nad poziomem morza, a więc olimpijczycy pierwszy raz natknęli się na poważne przeszkody, które zgotowała im natura, rozrzedzone powietrze - z wysiłku biegacze mdleli, w biegach długich wyniki nawet o minutę, dwie okazywały się gorsze od rekordów światowych. Odwrotnie było w sprintach i skokach, tu bito rekordy, w czym - poza wysokością – jeszcze pomagał im po raz pierwszy położony na bieżni i skoczni tartan.

Czytaj więcej: Pół wieku ery tartanu

Dwuboje zamknęły sezon

Na stadionie AWF w Krakowie rozegrano lekkoatletyczny Memoriał im. Aleksandra Moroza. Organizatorem była sekcja l.a. Cracovii 1906 przy pomocy Urzędu Miasta Krakowa i dawnych zawodników klubu.

Były to ostatnie zawody „królowej sportu” w naszym regionie w tegorocznym sezonie na stadionie. Wystartowało ponad 150 zawodników z 8 województw, z 26 klubów, a zawody przeprowadzono w formie dwubojów.

Czytaj więcej: Dwuboje zamknęły sezon

12 medali w Berlinie – na tropie Wunderteamu

Wielkim sukcesem biało-czerwonych zakończył się występ w 24. lekkoatletycznych mistrzostwach Europy seniorów w Berlinie. Polska w klasyfikacji medalowej zajęła 2. miejsce, zdobywając 7 złotych medali, 4 srebrne i 1 brązowy. W tej tabeli pierwsza była Wielka Brytania: 7-5-6, a trzecie Niemcy 6-7-6.

Złoto wywalczyli: Justyna Święty-Ersetic na 400 m, Małgorzata Hołub-Kowalik, Iga Baumgart-Witan, Patrycja Wyciszkiewicz i Justyna Święty-Ersetic w sztafecie 4x400 m, Paulina Guba w kuli, Anita Włodarczyk w młocie, Adam Kszczot na 800 m, Michał Haratyk w kuli, Wojciech Nowicki w młocie, srebro: Sonia Ennaoui na 1500 m, Marcin Lewandowski na 1500 m, Konrad Bukowiecki w kuli, Paweł Fajdek w młocie, brąz: Joanna Fiodorow w młocie.

Czytaj więcej: 12 medali w Berlinie – na tropie Wunderteamu

8 medali Małopolan w Lublinie

W Lublinie odbyły się 94. mistrzostwa Polski, w których małopolscy lekkoatletki i lekkoatleci włączyli się do skutecznej walki o medale.

W tegorocznych mistrzostwach kraju Małopolska miała trudniejszą sprawę. Ubył jej Michał Haratyk, który z AZS AWF Kraków wrócił do Sprintu Bielska-Białej. W Lublinie wykazał, że jest obecnie kulomiotem numer 1 w kraju, regularnie uzyskuje bardzo dobre wyniki, teraz miał 21,85 i wyprzedził halowego mistrza Europy Konrada Bukowieckiego (AZS UWM Olsztyn). Nie mogła w Lublinie wystartować ze względu na kontuzję Aleksandra Gaworska (AZS AWF Kraków), czołowa polska biegaczka na 400 m i płotkarka.

Mimo jej nieobecności właśnie płotki stały się silną bronią krakowian. Zarazem pokazała się w nich nowa fala krakowskiej lekkoatletyki. Klaudia Siciarz (AZS AWF) ma 20 lat i już sięgnęła po dominację w kraju wśród seniorek. Zdetronizowała Karolinę Kołeczek (AZS UMCS Lublin), która wygrywała płotki na MP 5 razy z rzędu. W finale 100 m ppł w Lublinie krakowianka miała świetny czas 12,74 choć z minimalnym wiatrem. - Jestem szczęśliwa – powiedziała. - Niedługo postaram się uzyskać jeszcze lepszy rezultat i to bez pomocy wiatru. - Podopieczna trener Ewy Ślusarczyk nie tylko dysponuje młodzieńczą energią, ale ma dobre warunki fizyczne, nie boi się walki ze starszymi, bardziej utytułowanymi rywalkami, ma już minimum PZLA na start w ME seniorów w sierpniu w Berlinie.

Czytaj więcej: 8 medali Małopolan w Lublinie

Medalowe szanse i starszych, i młodszych

W Lublinie od piątku do niedzieli rozegrane zostaną 94. lekkoatletyczne mistrzostwa Polski. Uczestnicy powalczą także o przepustki na ME do Berlina.

Europejski czempionat odbędzie się 7-12 sierpnia i występ w Lublinie jest ostatnią szansą dla tych lekkoatletów, którzy jeszcze nie mają minimum kwalifikacyjnego PZLA na zawody w Niemczech. Małopolska jednak nie może wystawić w Lublinie najsilniejszego składu. Ubyła czołowa zawodniczka, płotkarka Aleksandra Gaworska (AZS AWF), która niedawno zerwała więzadła krzyżowe w lewym kolanie. To eliminuje ją ze startów w tym roku, także zimą w hali.

- Do kontuzji doszło podczas treningu w Krakowie – informuje trener Andrzej Giza. - W trakcie biegu chciała nagle ominąć płotek, skręcić, ale źle postawiła nogę, kolec wbił się w tartan i zablokował ruch. Ola musiała poddać się operacji, rekonstrukcji w kolanie, nałożono jej na kolano stabilizator, czeka ją długa rehabilitacja, do sportu zapewne wróci na wiosnę.

Gaworska zimą w hali w sztafecie 4x400 m była wicemistrzynią świata. W tej sztafecie przed rokiem na MŚ na stadionie miała brąz, a na Uniwersjadzie złoto. Ten sezon na stadionie zaczęła obiecująco, na 500 m uzyskała najlepszy wynik w historii lekkoatletyki. W Lublinie miała walczyć o miejsce w reprezentacji do Berlina w sztafecie i na 400 m ppł, pech to przekreślił.

W porównaniu z ubiegłym rokiem nie wystartuje już barwach krakowskich kulomiot Michał Haratyk (AZS AWF), który po latach nauki w Krakowie wrócił do Bielska-Białej. Rok temu był mistrzem Polski, dwa lata temu wicemistrzem Europy, w tym roku dysponuje znakomitą formą, przekroczył 22 m (tak daleko nie pchał nawet dwukrotny mistrz olimpijski Tomasz Majewski), zwyciężył w ten weekend w Pucharze Świata w Londynie. Szeregi AZS AWF Kraków opuścili także chodziarz Jakub Jelonek (teraz Budowlani Częstochowa) oraz Rafał Sikora (AZS AWF Katowice).

Mimo braku Gaworskiej biegi płotkarskie w Zamościu mogą być jednak mocną stroną Małopolan. O krajowy medal powalczy na 100 m ppł Klaudia Siciarz (AZS AWF). 20-latka czyni stałe postępy, na swym dystansie zeszła już poniżej granicy 13 sekund, przewodzi liście krajowej i ma minimum do Berlina. Podobnie minimum na ME uzyskał Jakub Mordyl (AZS) na 400 m ppł i w Lublinie chce potwierdzić swą kandydaturę do startu w stolicy Niemiec. Ponadto na 400 m ppł zadebiutuje utalentowana 20-letnia Katarzyna Martyna (Wawel), która zamierza powalczyć o finał MP.

- Trzymamy kciuki za Olę Gaworska, aby jak najszybciej wróciła do sportu – mówi prezes MZLA Grzegorz Sobczyk. - W ubiegłorocznych MP w Białymstoku Małopolska wywalczyła 8 medali. Powtórzenie tego osiągnięcia będzie wypełnieniem naszego zadania. Obok pary płotkarskiej Siciarz – Mordyl do medalu z naszego okręgu kandydują kulomiotki Aldona Żebrowska (AZS AWF) i Anna Niedbała (Wawel), może któraś z nich wypełni nawet minimum do Berlina… W skoku w dal Mateusz Różański (AZS PWSZ Tarnów), jeśli znacznie poprawi rekord życiowy, to nie tylko ma szansę zostać medalistą, ale i znaleźć się w ekipie na ME. O miejsca na podium MP powalczą: na 1500 m lub 5000 m Katarzyna Broniatowska (AZS AWF), Justyna Ostrowska (AZS AWF) w trójskoku, Justyna Konior (AZS AWF) wzwyż, Adam Czerwiński (Lider Siercza) na 1500 m, Angelika Faka (Wawel) w dal oraz inni nasi reprezentanci....

- Mam nadzieję na udany występ Małopolan w Lublinie – kontynuuje Grzegorz

Sobczyk. - Podobny do startu naszych zawodników w młodzieżowych mistrzostwach Polski do lat 23 w Sieradzu, gdzie zdobyliśmy 11 medali. W niedawno rozegranym na stadionie AWF w Krakowie czwórmeczu lekkoatletycznym potwierdzili swą klasę młodzi Klaudia Siciarz, Anna Niedbała i Jakub Mordyl, wygrywając swe konkurencje. Mecz zakończył się wygraną Polski z Czechami, Słowenią i Węgrami, był udany organizacyjnie i sportowo, a mógł się odbyć dzięki wydatnej pomocy PZLA i Urzędu m. Krakowa. Z kolei po mistrzostwach Polski w seniorów będziemy ściskać kciuki za występ naszych młodszych podopiecznych. 27-29 lipca odbędą się na Stadionie Śląskim w Chorzowie Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży z udziałem dziewcząt i chłopców 16- i 17-letnich. W gronie tych, którzy mogą powalczyć o podium są m.in. Oliwia Sowa (MLUKS Tarnów, trener Halina Grech) na 800 m, Weronika Nagięć (Wieliczanka, trener Maciej Giza) na 100 m ppł, Maciej Kopeć (Wawel, trener Jerzy Kaduszkiewicz) na 110 m ppł i 400 m ppł, Piotr Główczyk (Wawel, trener Jerzy Kaduszkiewicz) w trójskoku, Maciej Czyszczoń (MKS Rabka, trener Wiesław Perucki) na 100 m, Mateusz Olszówka (AZS PWSZ Tarnów, trener Jarosław Wałaszek) w skoku w dal.

Taka jest opinia prezesa Sobczyka. Z krakowskich sukcesów dodajmy jeszcze, że w kategorii 15 lat liderką krajowej listy została Julia Sobczyk (Wawel), która w Bielsku-Białej uzyskała w skoku wzwyż wynik 1,73, uzyskując minimum Europejskiej Federacji na mistrzostwa kontynenty juniorów do Gyoer (Węgry). Niestety, nie mogła pojechać na te zawody, bo regulamin dopuszcza uczestników od 16 roku życia. Niemniej Julia wykazała, że rośnie nowy talent...

Jan Otałęga

Zwycięstwo w czwórmeczu

W Krakowie na stadionie AWF w czwórmeczu lekkoatletycznym zawodniczek i zawodników do lat 23 triumfowała Polska. Dobrze spisali się młodzi krakowianie.

Biało-czerwoni wywalczyli w ogólnej punktacji 495 pkt i wyprzedzili Czechy 376, Węgry 304 i Słowenię 162. To trzeci czwórmecz tych zespołów (pierwszy w naszym kraju), za każdy razem wygrywała Polska.

W trakcie zawodów bieg na 100 m ppł wygrała Klaudia Siciarz (AZS AWF Kraków)) z doskonałym czasem 12.94. To jej rekord życiowy (poprzedni wynosił 13.12), trzeci w Europie do lat 23, stawiający Siciarz na 12. miejscu w historii polskiej lekkoatletyki. - Wierzyłam w taki rezultat – powiedziała po biegu 20-letnia podopieczna trener Ewy Ślusarczyk. - Mam już minimum na sierpniowe mistrzostwa Europy seniorów w Berlinie, wcześniej będą mistrzostwa Polski w Lublinie, to są moje główne cele w sezonie. Wierzę, że pomyślna passa będzie kontynuowana.

Minimum do Berlina uzyskał także 22-letni Jakub Mordyl (AZS AWF Kraków), wygrał na 400 m ppł w czasie 50.17, bijąc rekord życiowy o ponad pół sekundy. Przed pochodzącym z Woli Rzędzińskiej, a obecnie studiującym w Krakowie na Uniwersytecie Rolniczym 22-letnim zawodniku otwiera się także szansa występu w europejskim czempionacie w stolicy Niemiec.

Trzecia była na 400 m ppł Katarzyna Martyna (Wawel) 59.89.

- W tym sezonie pobiłam swe rekordy w płotkach jak i na 400 m. Sezon halowy straciłam przez kontuzję, więc teraz cieszę się z osiągnięć – powiedziała na mecie.

Wyniki Siciarz i Mordyla uznano za najbardziej wartościowe w czwórmeczu, a a cała trójka talentów wskazuje, że Kraków staje się nową siłą w polskich biegach przez płotki.

Z kolei Anna Niedbała (Wawel) zwyciężyła w kuli 15.91. Dobry wynik w skoku w dal, najlepszy w sezonie, osiągnął Mateusz Różański (AZS PWSZ Tarnów) 7.80, mając zresztą ten tylko skok w konkursie niespalony

Drugi na 1500 m przybiegł Andrzej Kowalczyk (Wawel) 3:48.50, trzecia w dal była Angelika Faka (Wawel) 5.90, a Mariola Karaś (AZS AWF Kraków) przypieczętowała na ostatniej zmianie zwycięstwo Polek w sztafecie 4x400 m 3:37.82.

Następny czwórmecz za 2 lata na Węgrzech.

Jan Otałęga

Medalowy plon młodych

Medalowy plon młodych

11 medali wywalczyli młodzi lekkoatleci z Małopolski podczas mistrzostw Polski do lat 23. Trzykrotnie na podium stanęła Klaudia Siciarz.

Płotkarka AZS AWF Kraków okazała się bezkonkurencyjna w biegu na 100 m ppł, wygrywając czasem 13,12. Z kolei na 100 m była druga 11,89, ulegając tylko reprezentantce kraju Ewie Swobodzie (AZS AWF Katowice). W sztafecie 4x100m wraz z koleżankami AZS AWF Kraków Justyną Bryzek, Karoliną Cuber i Karoliną Kozłowską Siciarz zdobyła brąz czasem 46,89.

Dwukrotnie na najwyższym podium stanął Jakub Mordyl (AZS AWF Kraków), wygrał bieg na 400 m ppł 51,46, a także z biegaczami akademickiego klubu Mariuszem Jurczykiem, Patrykiem Marmonem i Sebastianem Szkołą sztafetę 4x400 m z wynikiem 3.14,89. Skok w dal wygrał tarnowianin z AZS PWSZ Mateusz Różański, mając wynik 7,65.

Srebro podczas tych MP przypadło Katarzynie Martynie (Wawel) na 400 m ppł 60,11, Annie Niedbale (Wawel) w kuli 16,13, także AZS AWF Kraków w sztafecie 4x100 m 41,48, biegli w składzie: Sebastian Szkoła, Jakub Janiak, Łukasz Żak i Artur Wasilewski. Brąz zdobyli: Mariola Karaś (AZS AWF Kraków) na 400 m 54,05 i Filip Sacha (AZS AWF Kraków) w trójskoku 14,92.

W tabeli medalowej klubów AZS AWF Kraków zajął 3. miejsce (3-2-3), najlepszy był OŚ AZS Poznań (5-4-1), W klasyfikacji klubowej triumfował AZS AWF Kraków 315 pkt, 15. Wawel 86, 23. AZS PWSZ Tarnów 53, sklasyfikowano 76 klubów.

(jot)

Małopolska „królowa” w blokach - II

Jaka jest teraz kondycja małopolskiej „królowej sportu”, jakie jej perspektywy, czy doczekamy się znowu medalistów najważniejszych imprez w kraju i za granicą, pochodzących z naszych klubów?

W pierwszym odcinku zajmowaliśmy się blokiem lekkoatletycznym konkurencji sprinterskich i płotkarskich. Teraz kolej na blok biegów średnich i długich oraz opinie o tym fachowców.

Kraków miał wielu biegaczy znakomitej klasy. Przypomnieć można choćby Wacława Soldana (Cracovia), który przed wojną rywalizował z legendarnym z Januszem Kusocińskim. W latach powojennych do asów polskiego Wunderteamu należeli długodystansowcy Wawel Stanisław Ożóg i Edward Stawiarz. Po halowe mistrzostwo USA oraz medale w mistrzostwach Europy sięgał średniodystansowiec Henryk Szordykowski (Wawel). W latach 70. i 80. Kraków chlubił się dwiema biegaczkami Wisły: Elżbietą Katolikową oraz Celiną Sokołowską, które dominowały w kraju na dystansach średnich i długich, przysparzając też laurów reprezentacji. W ostatnich latach błyszczał w biegach na 3000 m z przeszkodami talent Wioletty Frankiewicz (AZS AWF Kraków), uczestniczki Diamentowej Ligi, medalistki ME. Niedawno medal na 1500 m z halowych ME przywiozła Katarzyna Broniatowska (AZS AWF Kraków).

Czy dzisiejsi biegacze i biegaczki z Małopolski pójdą w ich ślady?

Czytaj więcej: Małopolska „królowa” w blokach - II

Małopolska „królowa” w blokach - I

Dogonić Sobottową i Urbasia!

Małopolska lekkoatletyka przekroczyła 95 lat swej oficjalnej działalności. Były na tej drodze lata chwały, jak i momenty trudne. Jaka jest kondycja „królowej sportu” dzisiaj? W kilku odcinkach przedstawimy aktualną sytuację, wspierając się opiniami ekspertów, naszych szkoleniowców. Zajmiemy się blokami konkurencji, na początek blok biegów sprinterskich z 400 metrami, także płotkarskich, kobiet i mężczyzn.

W tych konkurencjach Kraków nieraz dominował na polskiej scenie lekkoatletycznej. Wspomnijmy choć czasy Barbary Sobottowej, trzykrotnej olimpijki i dwukrotnej złotej medalistki mistrzostw Europy (200 m i i sztafeta 4x100 m ), jej koleżanki Marii Kusion-Bibro, albo lata nie tak odległe kiedy na przełomie XX i XXI wieku ton walce sprinterów w Polsce nadawali krakowianie. Marcin Urbaś przeszedł do historii polskiego sportu, przekraczając granicę 20 sekund na 200 m, Marcin Nowak był medalistą w sztafecie mistrzostw Europy, po nich wygrywał setkę na MP Dariusz Kuć. Oni wszyscy zawiesili wysoko poprzeczkę dla następców. Obecnie pod Wawelem nie mamy takich sprinterów, czy sprinterek. Wyróżnia się jedynie na 400 m i 400 m przez płotki Aleksandra Gaworska, medalistka mistrzostw świata w sztafecie 4x400 m. Błysnął też płotkarski talent do niedawna juniorki Klaudii Siciarz, rekordzistki świata juniorek na 60 m ppł. w hali.

Czytaj więcej: Małopolska „królowa” w blokach - I

Rekordowe czasy, udane powroty

Na stadionie AWF w Krakowie Małopolski Związek Lekkiej Atletyki zorganizował zawody- Memoriał Trenerów - będący praktycznie otwarciem nowego sezonu na stadionach.

Zawody uczciły pamięć zmarłych, zasłużonych szkoleniowców „królowej sportu” w okręgu małopolskiego: Jana Puchera, Bogusława Swiby i Kazimierza Świerzowskiego. Padły dobre wyniki. Bieg na nietypowym dystansie 500 m wygrała medalistka ubiegłorocznych MŚ w Londynie, uznana przez „Dziennik Polski” sportowym odkryciem 2017 roku w Małopolsce Aleksandra Gaworska. Biegaczka AZS AWF uzyskała czas 1.08,65 , z którego bardzo zadowolony był jej trener Andrzej Giza, bo rezultat wykazał, że wytrwała praca treningowa owocuje. To najlepszy wynik w kraju w historii polskiej lekkoatletyki. Poprzedni najlepszy czas też należał do Gaworskiej, był prawie o sekundę gorszy. Zawodniczka pozytywnie podsumowała swój występ na tartanie w Krakowie. - Przepracowałam dużo czasu na obozach, byłam w Afryce, Hiszpanii, Zakopanem, Miałam trudny sezon halowy. Teraz, od maja, pora na pokazywanie się na bieżni. Z rezultatu się cieszę. Mam nadzieję, że praca na treningach przełoży się na dobre efekty na stadionach. Mój cel w tym roku to mistrzostwa Europy w Berlinie. Chciałabym biegać tam w reprezentacyjnej sztafecie 4x400 m oraz na 400 m przez płotki. Niebawem więc przystąpię do biegów płotkarskich. Oby tylko zdrowie dopisywało, na razie nie jest źle – podsumowała Aleksandra Gaworska. Druga w tym biegu była kolejna podopieczna trenera Andrzeja Gizy Mariola Karaś z rekordem życiowym 1.10,41 (AZS AWF Kraków).

Memoriały bieg pamięci trenera Jana Puchera na 1000 m wygrał Adam Czerwiński (Lider Siercza). Czas 2.21,44 jest jego rekordem życiowym. Były biegacz Wawelu bardzo się ucieszył z tego rezultatu. - Po kilku latach rozłąki z bieganiem na stadionach, postaram się wrócić do krajowej czołówki na średnich dystansach. Ten plan pogodzę to z moją pracą nauczyciela w szkole i trenowaniem młodzieży w Sierczy koło Wieliczki– stwierdził Czerwiński. W tym mityngu kolejne miejsca na 1000 m za Czerwińskim zajęli: Andrzej Kowalczyk 2.27,02 i Szymon Dobaj 2.27,79, obaj z Wawelu, podopieczni trenera Grzegorza Sobczyka. Na 1000 m kobiet zwyciężyła Katarzyna Chryczyk 2.49,69 (AZS AWF Kraków, trener Wacław Mirek).

Czytaj więcej: Rekordowe czasy, udane powroty

Co debiut, to medal

Rozmowa z Aleksandrą Gaworską, wicemistrzynią halowych MŚ

- Serdeczne gratulacje za srebrny medal, zdobyty podczas halowych, lekkoatletycznych mistrzostw świata w Birmingham w sztafecie 4x400 metrów!

- Dziękuję bardzo. Podium stanowiło dla nas marzenie i cel. Amerykanki były poza zasięgiem, choć dystans Polek do nich się zmniejsza. Trener kadry Andrzej Matusiński motywował nas do walki. W finale byłyśmy trzecie, ale szybko okazało się, że druga na mecie sztafeta Jamajki została zdyskwalifikowana. Nam przypadło srebro, zarazem poprawiłyśmy rekord Polski w hali o ponad 2 sekundy.

- Po finale sztafet było sporo zamieszania z dyskwalifikacjami…

- Tak, bo ukarano też Brytyjki, ale niebawem cofnięto im karę. Jamajki zostały zdyskwalifikowane słusznie, bo za błąd w ustawieniu w strefie zmian. Z kolei protestowały Ukrainki, że Patrycja Wyciszkiewicz przeszkodziła w biegu ich zawodniczce, ale sędziowie tego nie uznali. Mówiono, że groźba kary wisi też nad sztafetą USA, bo jedna z Amerykanek miała przekroczyć linię toru, ale film tego nie potwierdził.

- Nie tak dawno Pani nie była pewna swych występów w hali w tym roku…

Czytaj więcej: Co debiut, to medal

Krakowska jedynaczka w Birmingham

W Birmingham (Wielka Brytania) od czwartku do niedzieli trwać będą 17. halowe mistrzostwa świata w lekkoatletyce z udziałem 27-osobowej ekipy polskich lekkoatletów.

Jedyną osobą z Krakowa w polskiej reprezentacji jest 23-letnia biegaczka z AZS AWF Aleksandra Gaworska, aspiruje do sztafety 4x400 m. - Nie byłam pewna występów tej zimy – mówi podopieczna trenera Andrzeja Gizy. - Najpierw leczyłam kontuzję, przepadła mi część treningów. Teraz jestem zdrowa, w halowych mistrzostwach Polski w Toruniu byłam na 400 m czwarta, co zadecydowało o powołaniu mnie do reprezentacji. Do sztafety kandyduje u nas sześć biegaczek, o wyborze czwórki startujących zadecydują trenerzy już w Birmingham. Mam nadzieję zmieścić się w tym kwartecie. To byłby mój debiut w mistrzostwach świata w hali. W poprzednim sezonie zdobyłyśmy brąz na MŚ na stadionie, teraz po cichu taki cel też się pojawia, ale będzie trudno. Niemniej liczę na udany występ całej ekipy polskiej w Birmingham.

Czytaj więcej: Krakowska jedynaczka w Birmingham

95 lat „królowej sportu” - 12

95 lat „królowej sportu” - 12

Dziesiątka asów nad asami

To już ostatni, 12. felietonowo-wspomnieniowy odcinek. Kończy się rok, który był jubileuszowym: 95-lecia oficjalnej działalności lekkoatletyki na ziemi krakowskiej. I właśnie na tych łamach miałem miłą okazję przypomnieć największe dokonania asów krakowskiej „królowej sportu” w minionym 95-leciu.
Ten jubileusz uczcił ostatnio Małopolski Związek Lekkiej Atletyki. Na uroczystym spotkaniu w ośrodku w Osieczanach zjawili się trenerzy, działacze, niektórzy zawodnicy z całego regionu. Prezes MZLA Grzegorz Sobczyk podsumował dokonania, omówił aktualną sytuację lekkoatletyki w Małopolsce. Z kolei zasłużonym szkoleniowcom i działaczom przekazał dyplomy honorowe. Dzieje małopolskiej „królowej sportu” w 95-leciu nakreślił wiceprezes związku Jakub Sowiński.
Mnie przypadła przyjemność prelekcji o największych gwiazdach l.a naszego regionu. Zadanie nie było łatwe, pod Wawelem trenowało i startowało kilkaset wybitnych postaci z bieżni, skoczni czy rzutni i o nich można byłoby mówić godzinami. Trzeba było dokonać selekcji. Wybrałem 10 asów 95-lecia, a tu poniżej ich przedstawiam. O każdym tylko parę słów, bo byli oni bohaterami poprzednich 11 odcinków. I jeszcze osobisty dopisek - całą dziesiątkę miałem okazję poznać i wielokrotnie rozmawiać. Zaczynam od miejsca 10.

10. Antoni Chrzanowski
To ukłon w stronę czasów najdawniejszych, gdy powstawała lekkoatletyka na ziemi krakowskiej. Starszy o rok od klubów Cracovii i Wisły, mieszkał koło Błoń. Lubił biegać, zapisał się do sekcji l.a. Wisły, trenował na deptaku przy Parku Jordana. Biegał na 200, 400, startował też we Lwowie, W-wie, zdobył mistrzostwo wojskowe kraju na 100 m. Na mej liście jest symbolem czasów pionierskich l.a w Krakowie, aż do końca XX wieku był żywym świadkiem historii.

Czytaj więcej: 95 lat „królowej sportu” - 12